sobota, 14 lipca 2018

Papież Jan Paweł II - część 4

Jak zapowiadałam we wcześniejszym poście tym razem będzie krótka notka o konturach.
We wzorze nie ma ich wiele, co pozwoliło mi na szybkie ukończenie tego etapu.



piątek, 13 lipca 2018

Papież Jan Paweł II - część 3

Letnie miesiące sprzyjają haftowaniu, zwłaszcza, gdy w pogodne wieczory jest dużo naturalnego światła. Dlatego mój portret papieża rośnie. Od ostatniego wpisu sporo przybyło - pojawiła się biała sutanna oraz krzyż pektoralny.


Krzyż jest wykonany złotą muliną metalizowaną oraz zwykłą. Taki "blend" znacznie ułatwia haftowanie (jak dla mnie sama mulina metalizowana jest dość kłopotliwa w użyciu). Dzięki temu krzyż pięknie się mieni i ma różne odcienie.


Myślę, że kolejny wpis pojawi się dość szybko, bo będzie związany z konturami, których na szczęście nie ma za dużo na schemacie :) Do zobaczenia.

czwartek, 21 czerwca 2018

Papież Jan Paweł II - część 2

Rok temu rozpoczęłam haftowanie portretu kanonizacyjnego papieża Jana Pawła II. Korzystałam wówczas z ramki q-snap, która była ciut za mała do tak dużego obrazu przy stosowanej przeze mnie metodzie parkowania. Dlatego praca leżała i czekała do chwili, aż kupię sobie ramkę do haftu.

Ramkę kupiłam, materiał naciągnęłam, nitki mi się lepiej układają, jestem zadowolona :) Dzisiaj mogę zaprezentować postępy, jakie poczyniłam głównie w ciągu ostatniego miesiąca.


Połowę czerwonej kapy już mam, teraz czas na sutannę. Będzie dużo białego, więc haftowanie powinno iść dość szybko. Zobaczę, czy wytrwam, bo z tym zapałem to u mnie różnie bywa ;)

sobota, 16 czerwca 2018

Hafciarskie przydasie

Dzisiejszy post będzie nietypowy, choć bardzo mocno związany z tematem hafciarstwa.

Temat: Hafciarskie przydasie.

Jeśli ktoś myśli, że do wyszywania przydaje się tylko igła, nitka, rączek para i materiał, to znaczy, że jeszcze nie jest takim gadżeciarzem, jak ja :)


Zaczynam prezentację :)


piątek, 15 czerwca 2018

Zakładka dla Marcina

Dla mojego braciszka zrobiłam w prezencie urodzinowym zakładkę do książek. Marcin jest młodym księdzem, więc cytat musiał być odpowiedni :) A na pomysł wpadłam w środku nocy - takie senne natchnienie.


Wykorzystałam następujące materiały:
- taśmę aidową 14ct w kolorze białym,
- mulinę satynową S931 (to moje pierwsze zetknięcie z satyną - większych problemów nie napotkałam, trzeba tylko używać krótkiej nici)
- karton ozdobny,
- vliselinę nr 3980-915

Mam nadzieję, że będzie z niej często korzystał :)

wtorek, 1 maja 2018

Pokrowiec na nożyczki

Na VK.com pojawiło się na jednej z grup zaproszenie do udziału we wspólnej zabawie, coś na kształt SAL-u (авантюра).
Moją uwagę przyciągnął baner "Kosmos"


12 kwietnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Lotnictwa i Kosmonautyki, dlatego myślałam, że do wyhaftowania będzie jakiś obraz związany z gwiazdami, mgławicami itp. Od razu mówię, że się pomyliłam, ale wcale nie żałuję ;)

W tym projekcie postawiłam na następujące materiały:
- mulinę DMC w 5 kolorach
- len Belfast 32ct w kolorze 578 - jeansowym
- koraliki Mill Hill i Preciosa

niedziela, 29 kwietnia 2018

Kolejne zakupy :)

Gdy czasopismo "Igłą Malowane" ogłasza konkurs na fb, to zazwyczaj biorę w nim udział.
Tym razem zaproponowałam, by piękny wzór na obrus nosił tytuł "Dookoła jabłoni" i wygrałam bon na zakupy.


Oczywiście bardzo się ucieszyłam :) Kilka chwil później miałam już w koszyku różowe tkaniny do haftu i mulinę DMC. A po dwóch dniach mogłam sobie zrobić spacer do paczkomatu, by odebrać przesyłkę.


W ten oto sposób moje zapasy się rozrosły i w mojej szafie znajduje się już pełna paleta muliny DMC.

Wiem już, jak zagospodaruję Aidę metalizowaną. Na razie musi jednak poleżeć, bo to nic pilnego.

Tkanina w kolorze ciemniejszego różu to Panama 20ct - jeszcze nie haftowałam na takiej i byłam ciekawa splotu. Na pewno znajdę dla niej jakiś odpowiedni schemat.

Zakupy są SUPER :)

sobota, 28 kwietnia 2018

Chusteczki rodzinne

Dawno mnie tu nie było i mam spore zaległości w pisaniu, ale postaram się szybko to nadrobić.
Na początek chciałabym pokazać małe dzieła, które znalazłam w rodzinnych szufladach. Są to chusteczki wyhaftowane przez moje przodkinie. Niektóre są z inicjałami, np. MF należała do Marii, cioci mojej babci, którą odwiedzałam, gdy byłam małą dziewczynką.




Ta wygląda bardziej na serwetkę, może to zasługa mereżki :)


Poniższa chusteczka odstaje od reszty, przede wszystkim została ozdobiona haftem płaskim cieniowanym. Może którejś cioci znudziła się wieczna biel i postanowiła użyć trochę więcej kolorów :)


I jeszcze kilka barwnych akcentów. Dokładnie się przyjrzałam niebieskim kwiatkom - to nie jest mulina wielokolorowa.


Na tym zdjęciu widać, że chusteczki były często używane. Teraz im pewnie smutno, że leżą zapomniane w szafie, bo wszyscy korzystają z jednorazowych.



A to moja ulubiona, jest wykonana niesamowicie starannie. Nić lekko połyskuje, może to satyna :)


I jeszcze dwa zdjęcia, tym razem chusteczek kupionych na wyspie Burano, słynącej z cudnych koronek. Na własne oczy widziałam kobiety tworzące te arcydzieła :)



Na koniec się przyznam, że te piękne chusteczki nie były przeze mnie używane. Leżą sobie w szufladzie jako pamiątka z wycieczki.



wtorek, 3 kwietnia 2018

Zakładka do książki

Moja babcia Irenka bardzo lubi książki. A ponieważ zbliżają się jej urodziny postanowiłam przygotować dla niej drobny czytelniczy upominek. Mam nadzieję, że zakładka się przyda :)


piątek, 30 marca 2018

Dwusetny post i 13 strona Laguny :)

Uwaga, dzisiaj będzie dużo liczb! ;)

Ten post to już dwusetne spotkanie z Czytelnikami mojego bloga. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe komentarze. Mam nadzieję, że nadal będziecie mnie tu odwiedzać.

Wszystko zaczęło się trzy i pół roku temu. Wtedy to opublikowałam na blogu pierwszy post o obrazie "Tancerki". Dzięki tym 200 zapiskom widzę, że haft stał się moim prawdziwym hobby.

A teraz kilka słów o WIP-ie (z ang. work in progress), czyli o pracy w toku. LAGUNA - tak, to o niej będzie znowu post :)

13 strona liczyła sobie 7600 xxx, głównie białych i niebieskich.
Po dodaniu do 86 850 wcześniej wyhaftowanych otrzymałam sumę 94 450 krzyżyków, co daje ponad 1/3, bo aż 34%. Juuupi!

Plany na przyszłość
Przede mną "już" tylko 182 300 maleńkich kwadracików.
Ale to nie koniec matematyki na dziś ;) Gdy pomnożyłam tą liczbę razy 4 (czyli liczbę wkłuć na każdy krzyżyk) otrzymałam 729 200 "dziabnięć". Całe szczęście, że używam tępej igły ;)

A teraz pora na wizualizację postępów i kilka fotek.





Jeśli się dobrze przypatrzyć, to w prawym dolnym rogu pojawiły się pierwsze krzyżyki drugiego pawia.